Akademia Skrzata

Wychowywanie dzieci

Dlaczego mamy coraz mniej dzieci?

billionphotos-1855676W dzisiejszych czasach, w krajach rozwijających się, rodzi się coraz mniej dzieci. Politycy trąbią na alarm, że społeczeństwo się starzeje i że w przyszłości zabraknie rąk do pracy. Słyszymy, że jesteśmy za wygodni, że wolimy jeździć sobie na super wakacje, czy żyć w luksusie niż posiadać dzieci. Czy na pewno to jest problemem dzisiejszego społeczeństwa? Wygodnictwo? Pewnie w niektórych przypadkach rzeczywiście tak jest, ale wydaje mi się, że nie w większości. Skoro dziecko to taki wydatek i obniża nasza jakość życia, to przecież ludzie biedni nie posiadaliby wcale dzieci. Powie ktoś, że dzięki dużej ilości dzieci dostają wyższe zapomogi, ale czy na pewno łączny koszt utrzymania dziecka, jego edukacji zwracany jest przez dofinansowania? Mogę opisać jedynie mój punkt widzenia – nigdy nie pomyślałam o swoim dziecku jak o obciążeniu finansowym. Oczywiście wychowanie i wykształcenie kosztują, ale nie przyszło mi to przez myśl. W moim odczuciu to co zadecydowało o tym, że zostałam mamą było odrzucenie lęku właśnie o wychowanie. Dla mnie to strach, że mogę polec i nie wychować mojego synka na porządnego człowieka blokował moja chęć jego posiadania. Na szczęście podjęłam to ryzyko. Niech nikt nam nie wmawia, że jesteśmy wygodni, niech nikt nie mówi, że dziecko to koszt, niech mówią, że damy radę, a wtedy na pewno wiele osób zdecyduje podjąć się zadania.

Dzieci – nasze koszmary

billionphotos-1904893Dzieci to nasz największy skarb i to prawda. Niemnie jednak są też naszym największym wyzwaniem, najdłuższą przyczyna stresów, a ich wychowanie najstraszniejszym ze wszystkich koszmarów. Dla tych co nie posiadają dzieci, to nic nie znaczy lub uśmiechają się nie wiedząc o co chodzi z tymi koszmarami, czy stresem. Osoby będące rodzicami dokładnie wiedzą o czym mowa. Posiadanie dziecka to wielka odpowiedzialność. Nie jest to zwierzątko, które wystarczy karmić, pogłaskać od czasu do czasu po głowie i nauczyć kilku sztuczek. Mały człowiek stanie się taki, jak go ukształtujemy i to my poniesiemy wszelkie konsekwencje porażki. Największe wyzwanie, to tak wychować młodego człowieka, aby był w stanie nie tylko odnaleźć się w wielkim złym świecie, ale aby posiadał fundamenty na których będzie mógł zbudować karierę, czy rodzinę. Najdłuższa przyczyna stresów, bo nigdy nie przestajemy się zamartwiać o nasze dziecko. Najpierw boimy się, czy sobie nie zrobi krzywdy próbując nowych rzeczy typu chodzenie, potem stresujemy się czy poradzi sobie w grupie przedszkola, szkoły. Gdy już się wydaje, że to koniec, martwimy się o jego pracę i dom, o zdrowie i o to czy jest szczęśliwy – niekończąca się opowieść. Przez te nasze cudowne koszmary nie śpimy po nocach, zamartwiamy się w czasie dnia i pewnie niszczymy swoje zdrowie, ale to nieważne, jeśli tylko nasza pociecha jest zadowolona.

Rysowanie – rozwijamy wyobraźnię

billionphotos-2338777Od najdawniejszych czasów widok dziecka rysującego patyczkiem po ziemi, albo palcem po piasku nie jest niczym niezwykłym. To tak jakbyśmy rodzili się z umiejętnością rysowania. Jedną z najciekawszych dla malucha zabaw jest zatem właśnie rysowanie i nie ważne czy kredą po tablicy, czy kredką po papierze. Czy są dzieci bardziej lub mniej uzdolnione w tej sztuce – nie wydaje mi się. W końcu nie chodzi o to, żeby kotek wyglądał idealnie jak kotek, a domek nie stał na dachu. Chodzi o to, żeby zobaczyć gdzie zaprowadzi naszego małego wędrownika wyobraźnia. Może będą to łąki pokryte niebieską trawą, a może domek do góry nogami, w którym każdy chciałby mieszkać. Może spotka po drodze pieska, który ma królicze uszy, a może zaprzyjaźni się z chłopcem o zielonej twarzy. Tak właśnie powinna działać wyobraźnia. Nie jest to sposób na odwzorowywanie rzeczywistości, ale na jej zmienianie, na nakreślanie nowych reguł fizyki i nowe definiowanie znanych wszystkim przedmiotów. Nie mów dziecku, że jego konik nie przypomina konika, bo może to jest właśnie nowy gatunek wymyślony przez twojego smyka, który jest tak ciężki, że bez dodatkowej nogi by nie ustał. Świat rysowania potrafi zadziwić i uczy rozwijać wyobraźnię Twojego dziecka, dlatego zamiast kolejnej gry na komputer, kup swojemu dziecku kredki. Niech tworzy nowy świat na papierze i opowiada o nim historie, zapewniam, że nie raz Twoje dziecko Cie zadziwi.

Dziecko a komputer i telewizor

billionphotos-1886347Wychowanie dziecka jest bardzo wymagającym zajęciem. Opieka nad młodym człowiekiem często jest wyczerpująca i czasami nie mamy już siły na nic więcej. Mały szkrab przynosi nam piłkę, żeby razem nią porzucać, a jedyne o czym myślimy, to żeby dał wreszcie spokój, żeby dał nam odpocząć. Wtedy właśnie pojawia się pokusa – włączmy mu bajkę w telewizji, albo grę na komputerze, wtedy na pewno da nam trochę odetchnąć. Pokusa ta jest ogromna i często rodzice się jej poddają, szczególnie jeśli mamy ciężki dzień. Tak oto w naszym społeczeństwie jest coraz więcej dzieci otyłych, aspołecznych, niepotrafiących się odnaleźć w prawdziwej rzeczywistości, dzieci z wadami postawy i problemami zdrowotnymi. Rodzice są usprawiedliwiani, muszą przecież zająć się swoimi sprawami, posprzątać, ugotować obiad, czy popracować. Tak, to prawda, rodzic też potrzebuje czasu dla siebie, ale może lepiej od małego przyzwyczajać dziecko do tego, że książeczki, czy farbki zapewniają tak samo świetną zabawę, jak powtórka tego samego odcinka bajki po raz kolejny odtwarzana na kanale dziecięcym. Drodzy rodzice, kształtujmy w dzieciach dobre nawyki. Uczmy je mądrze korzystać z osiągnięć techniki. Zwracajmy uwagę na to, że cokolwiek zrobimy teraz będzie to miało konsekwencje w przyszłości. Niech zatem będą to tylko konsekwencje pozytywne.

Kształtowanie nawyków u dzieci

billionphotos-1856539Małe dzieci są podatnym na kształtowanie materiałem, uczą się od najbliższych wszystkiego co zobaczą, a nie zawsze jest to coś co chcemy, żeby umiały. Biorąc pod uwagę fakt, że całe nasze życie jest zbiorem nawyków, co nieraz jest opisywane w literaturze psychologicznej, ważne jest przekazanie dziecku odpowiednich i przydatnych nawyków, a nie tych negatywnych. Poczynając od najprostszych spraw jak odniesienie talerzyka po jedzeniu do zlewu, aż do powiedzenia dziękuję, gdy coś otrzymujemy, nie ustawajmy w dążeniu do tego, aby nasze dziecko reagowało na sytuacje tak jakbyśmy tego chcieli. Jeżeli będziemy pokazywać, że po skończonej zabawie należy odnieść zabawki na miejsce, to w końcu dziecko będzie to robić automatycznie jako coś zupełnie oczywistego. Pamiętajmy jednakże, że to czego my nie przestrzegamy, nie będzie też respektowane przez naszą pociechę. Zwróćmy też uwagę na jeden zasadniczy element – dziecko nie może być zmuszane, tylko zachęcane, ponieważ zmuszane dziecko, będzie próbować protestować robiąc coś całkowicie odwrotnego, niż od niego oczekujemy. Zatem zbierzmy się w sobie i kształtujmy pozytywne nawyki naszych dzieci już od najmłodszych lat. Jeśli coś jest powtarzane w kółko i jeszcze raz, to w końcu będziemy to robić i tak właśnie musimy uczyć nasze dzieci.

Terror szkolnych ocen

Ile to razy słyszeliśmy słowa „ucz się dla siebie, nie dla innych”, a potem przychodziliśmy z dwóją, czy tróją i słyszeliśmy „dlaczego się nie uczyłeś”. Koniec końców jest szlaban, a my nie wiemy o co właściwie chodzi, przecież historia nie będzie mi potrzebna, a z matematyki mam same piątki. Jakkolwiek nie pamiętamy naszych szkolnych lat – nasze dzieci mają gorzej. Przeładowane materiałem programy nauczania i dodatkowo stresujący wyścig szczurów. Kiedyś jak ktoś nie radził sobie z nauką to szedł do zawodówki, uczył się fachu i mógł pracować. Teraz ze wszystkich stron słychać krzyk, że trzeba mieć wykształcenie, najlepiej wyższe. Nasze dzieci zatem starają się nadążyć, żeby nie zmarnować możliwości dostania się na wymarzone studia. Popatrzmy zatem ze zrozumieniem na nasze pociechy i wychowujmy je w przekonaniu, że na naszą miłość nie muszą zarobić ocenami. Uczmy ich, że w razie kłopotów mogą do nas przyjść i że zrobimy wszystko, żeby im pomóc. Jeśli mówimy, że mają się uczyć dla siebie, to nie krzyczmy „czemu się nie nauczyłeś”, ale powiedzmy „jak mogę Ci pomóc, żeby następna ocena była wyższa”. Interesujmy się ocenami naszych dzieci, ale nie patrząc jedynie na średnią, ale na człowieka, który się za tyli liczbami kryje.

Grasz w gumę?

Pytanie „Grasz w gumę?” jest znane z mojego dzieciństwa. Na podwórku, na ulicy, w szkole na przerwach, wszędzie gdzie tylko się dało dziewczyny skakały w gumę. Jedne lepiej, inne gorzej, ale wszystkie się starały wypaść jak najlepiej. Niektóre dzieci przynosiły kupione w sklepie piękne i kolorowe gumy do skakania, a niekiedy „podwędzało” się mamie kawał gumki z koszyka do szycia. Dziś dzieci nie wiedzą co to w ogóle jest guma i może powinniśmy ich żałować. Zwykła, prosta gra z „urządzeniem” za parę złotych, nie tylko sprawiała olbrzymią frajdę, ale też trzymała nas w całkiem niezłej kondycji fizycznej. Trzeba było się też integrować z rówieśnikami, bo minimum trzy osoby były potrzebne żeby zagrać. Dzisiaj dzieci siedzą w domach, przed komputerami, telewizorami i uważają, że zabawy z dzieciństwa ich rodziców to obciach i nudy. Może to nasza wina, może powinniśmy im pokazać, jak fajnie można się bawić za pomocą kawałka gumy do skakania. Może, jeśli spróbujemy im pokazać coś co robiliśmy kiedy byliśmy dziećmi sprawi, że na nowo odkryjemy w sobie dziecko i będziemy się lepiej dogadywać z naszą pociechą. Być może stanie się to nawykiem i sposobem na spędzanie razem czasu, a to przecież najważniejsza część wychowania młodego człowieka. Nawet jeśli nie pogłębi to relacji rodzic-dziecko, to na pewno będzie korzystne dla naszego i ich zdrowia, w końcu trzeba się trochę poruszać i to najlepiej częściej niż od czasu do czasu.

Własne łóżeczko, czy łoże rodziców?

Obecnie trwa zażarta dyskusja pomiędzy zwolennikami spania niemowląt we własnym łóżeczku, a tymi, którzy twierdzą, że malutkie dziecko powinno być jak najbliżej rodziców, więc powinno spać z nimi. Każdy z tych poglądów na wychowanie dziecka ma swoje plusy i minusy. Jeżeli chodzi o spanie we własnym łóżeczku, to niewątpliwą zaletą jest to, że nie będziemy musieli się wysilać w przyszłości tłumacząc, dlaczego nasza pociecha powinna iść spać do swojego łóżeczka. Ponadto zwiększa to tez zasadniczo komfort spania rodziców, a wyspany rodzic, to rodzic bardziej cierpliwy i radosny. No i oczywiście nie wpływa to negatywnie na pożycie małżeńskie, które zazwyczaj i tak jest nadwyrężone samym pojawieniem się małej istotki i ciągłym zmęczeniem jej matki. Za wadę podaje się, że małe dziecko nie czuje się bezpiecznie z dala od mamy i to powoduje u niego dodatkowy stres, objawiający się najczęściej płaczem. Jeśli dziecko śpi z rodzicami, to oczywiście czuje się bezpieczne, a to z kolei skutkuje większą pewnością siebie w badaniu nowych rzeczy w przyszłości. Mamie również jest wygodniej karmić dziecko piersią, kiedy śpi tuż obok. Negatywy, to o ile nie mamy wielkiego łóżka, częste budzenie się w nocy, a także ryzyko, że przyzwyczajone dziecko nie będzie chciało zmienić „miejscówki” w przyszłości. Moje zdanie jest takie, że obojętnie na co się zdecydujemy, to warto podjąć decyzję zgodnie z naszymi własnymi przekonaniami i w odpowiednim czasie dla dziecka.

Posprzątaj… czy za dużo wymagam?

Odwieczna walka rodziców o czystość i porządek w domu jest często syzyfową pracą. Wydaje się niewykonalne, żeby małe dziecko nauczyło się sprzątać po sobie. Pytanie, czy tak się wydaje, czy tak jest? Zapewne jeśli za każdym razem będziemy sprzątać po naszym maluchu, to tak się właśnie stanie, dziecko przyzwyczaimy do tego, że ktoś pozbiera jego zabawki i tak już zostanie. Zatem kiedy najlepiej zacząć uczyć dziecko porządku? Nie ma na to pytanie prostej odpowiedzi, ponieważ każdy z naszych maluchów jest inny i każdy rozwija się w swoim indywidualnym tempie. Moim zdaniem najlepszy jest moment kiedy widzimy, że dziecko rozumie polecenia, które wypowiadamy. Wtedy dobrze jest prosić go o podanie czegoś w trakcie zbierania zabawek, albo żeby wrzucił misia do kosza z innymi pluszakami. Plus jest taki, że po pierwsze dziecko uczy się, gdzie co ma leżeć, a po drugie widzi, że sprzątanie to coś co robi rodzic i chce go naśladować. Naśladownictwo to najskuteczniejsza metoda nauki dla brzdąca i wychowanie mogłoby się czasem tylko na niej opierać. Dlatego nie sprzątajmy zabawek, kiedy dziecko już leży w łóżeczku. Pozwólmy mu uczestniczyć w sprzątaniu jak najwcześniej, a jeszcze lepiej jeśli zmienimy porządki w świetna zabawę. Gwarantuję, że nie będzie trzeba wtedy długo namawiać do wzięcia udziału w ogarnianiu bałaganu.

Zwierzątko dla malucha, czy to dobry pomysł?

Zwierzę w domu to brud i kłopot, śmierdzi, a do tego może pogryźć, więc absolutnie nie może przebywać w okolicy dziecka. Wszyscy, którzy maja takie nastawienie do zwierząt domowych pewnie nigdy ich nie mieli. Po pierwsze brud i przykry zapach nie będzie nigdy winą zwierzęcia, tylko jego właściciela, który nie sprząta. Po drugie bardzo rzadko zdarzają się przypadki, żeby zwierzątko, które wychowuje się z dzieckiem je pogryzło. Zazwyczaj zwierzę zaczyna matkować maluchowi i jest jego największym obrońcą i to dotyczy nie tylko psów, czy kotów, ale i często gryzoni czy ptaków, a jest to tylko jedna z zalet posiadania zwierzaka dla malucha. Kolejnym plusem jest fakt, że dziecko obcując z przyrodą uczy się bycia delikatnym i odpowiedzialnym. Pozwalając dodatkowo dziecku zajmować się pupilem kreujemy jego zaradność i samodzielność w życiu. Takie dzieci szybciej dorastają, ale nie w tym negatywnym sensie, stają się po prostu bardziej dojrzałe emocjonalnie i intelektualnie. Z mojej strony mogę powiedzieć, że zwierzak w domu to nie tylko nauka i wychowanie małego człowieka, ale też niesamowita frajda z jego obecności. Nie ma przecież nic piękniejszego niż błyszczące oczy i szeroki uśmiech dziecka, kiedy patrzy na swojego pupila, jego głośny chichot i piski, gdy się razem bawią, czy słodka minka kiedy zasypiają obok siebie.